Listy do A.

Niewiele…

Niewiele czasu mamy dla siebie w tygodniu. Pobudki są szybkie, często płaczliwe.
– Nie wyspałam się.
– Jesce śpimy.
– Nie chce do psedskola.

Zegar jak szalony spieszy, by godzinę siódmą wskazać. Tobie już tak spieszno nie jest. Powoli, sennie, opornie i ociężale podnosisz się z łóżka. Próbuję włożyć na Ciebie podkoszulek, sweterek, majteczki, rajstopy, a Ty zaczynasz zabawę w marionetkę. Ja Cię stawiam na nogi, Ty się słaniasz. Ja Cię do góry, a Ty w dół. I tak chętnie pobawiłabym się z Tobą, spędziłabym godzinę lub dwie przy tych skokach i łaskotkach, nawet sto razy odkryłabym Cię spod kołdry z krzykiem „A kuku” i powolnie liczyłabym każdy schodek z góry do dołu, potem ulepiłabym z Tobą tego bałwana na podwórku, o którego tak dzisiaj prosiłaś. Stanąłby na baczność, by móc nam potem pomachać na drogę do przedszkola… no właśnie, ale te przedszkole, ale ta moja praca…
Niestety n i e w i e l e czasu mamy, by rano móc nacieszyć się sobą. Poranki w tygodniu są zarezerwowane na szybkie śniadanie, na pospieszne ubieranie się, na niezgrabną kitkę i szamotaninę w foteliku samochodowym. Na szybką wyprawkę w przedszkolu, małego buziaka i… smutne „Pa!”. Bo jak możemy się cieszyć, gdy znowu będą nas dzielić długie godziny spędzone oddzielnie? Ja tu, Ty tam. Ja tam, Ty tu. I mimo zapewnień moich, że „Niedługo będę po Ciebie.” Ty i tak jakby nie wierząc mi, spowalniasz kroku przy sali zabaw. A ja najchętniej zabrałabym Cię stamtąd i pobiegła na spacer, na taki długi. Zamiast tych ośmiu godzin w obcych murach, osiem godzin w najbliższych ramionach, z dłonią w dłoni, krok w krok. Odpowiadając na wszystkie Twoje pytania, wtórując do każdej wymyślonej przez Ciebie zabawy. I wrócić do domu na ciepły obiad, taki wspólny, bez pośpiechu. I usiąść na kocu pobawić się Duzą Lalą, Maciusiem i Misiem. I ugotować z Tobą tę zupę pomidorową w garnuszku i poczęstować się herbatą z filiżaneczki. Potem w kąpieli gdzie „duzo piany”, krzyknąć „Ahoj! Piraci!” i bawić się tak długo, aż skóra nam pomarszczy się od wody. Zakończyć dzień pod kołderką, w objęciach, z książką w ręku, jedną, drugą… aż oczy same zamkną się, a nie zmuszone przeze mnie.

I cały dzień taki bez próśb „Mama choć tu do mnie”, „Mama i jobiś? „, „Mama choć coś Ci pokaze”. I bez tych durnych odpowiedzi „Za chwilkę”, „Niedługo”, „Zaraz”, „Poczekaj”, „Teraz nie mogę”. Taki cały nasz, bez świata innego. Tylko Ty i Ja. Tego bym chciała dla Ciebie. Dla mnie.

Niewiele mamy takich dni, by chodź w połowie były tylko dla nas. Niewiele Ci mogę w tygodniu dać. Wybacz. Obiecuję w każdej innej chwili Ciebie mieć na pierwszym miejscu. I żeby ten kurz co opada nieznośnie na meble nas już nie dzielił i ten obiad szybciej się gotował, a czas dla mnie nie ważny był.

Wiem, że mało mamy siebie dla siebie. Tak czuję. Postaram się, by mimo wszystko nigdy nie zabrakło mnie dla Ciebie. Bym była zawsze kiedy będziesz potrzebowała przytulić, pogadać, wypłakać się, pobawić się, przyszyć łatkę do sukienki, pożyczyć korale, bym mogła być na każdym przedstawieniu w szkole, odebrać Cię z dyskoteki, pobłogosławić, przypilnować Twojej córci. Bym była.

Tym wpisem otwieram nową zakładkę Listy do A. (dla Ciebie :*)

5 thoughts on “Niewiele…

  1. piekne i takie szczere!!!ja z moja siedze w domu ale wyslalam ja do przedszkola aby zalapala lepszy kontakt z dziecmi i widze wielkie zmiany…no i dzieki temu mam czas dla siebie na relaks bo i tak wiekszosc czasu jestesmy same,takie zycie z pracujacym zagranica mezem :( Zpewnoscia Agatka dostaje i tak od ciebie mase milosci i wynagradzacie sobie ta rozlakie kazda wspolnie spedzona chwila
    Pozdrawiamy

    1. Och, obyście mogli być jak najszybciej razem! Przedszkole to dobre miejsce dla dzieci. Na to akurat nie narzekam, ale chciałabym móc po prostu spędzać z moją córką więcej czasu razem. Mam nadzieję, że niedługo zajdę w ciążę i ten czas poświęcę właśnie jej :)

  2. skąd my to znamy? taki chyba ciężki los pracujących mam… chociaż z drugiej strony nie wyobrażam sobie, abym miała nie pracować… dlatego tak istotne jest, aby te chwile, które mamy dla naszych dziewczynek były tylko dla nich… to czas na przytulanie, rozmowę, zabawę… czas dla nas tylko! czas, którego może nie jest wiele, ale MUSI być intensywny… aby braku naszego nie poczuły nigdy…

  3. Dokładnie tak! Ja też nie wyobrażam sobie nie pracować, ale mało mi tego wspólnego czasu. On tak szybko ucieka, zdecydowanie za szybko, ale staram się łapać każdą chwilę, by nie marnować na bzdury.
    p.s. A ja myślałam, że Ty nie pracujesz… ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s