Uncategorized

V. NIE ZABIJAJ!

Nosiłam się z tym postem już kilka, a może nawet kilkanaście miesięcy. Myślałam o nim, układałam w głowie. Na słowo pisane w tym temacie ciężko było mi się zebrać. Jednak już nie mogę cisnąć tego w sobie. I chodź wiem, że nikła jest nadzieja na większą reakcję po tym poście, a praktycznie zerowa, że dotrze do tych osób, do których powinien, to jednak spróbuję. Wolę być tą jedną z nielicznych, która zechce zabrać głos i głośno zawalczyć w tej sprawie, niż zniknąć w tłumie udających, że nie ma tematu…

„Po piąte, NIE ZABIJAJ!”

Boży nakaz. W dzieciństwie przechodziłam obok tego przykazania, z myślą, że mnie nie dotyczy i nigdy nie będzie. Nigdy nie przypuszczałam, że jednak zacznie. I nie dlatego, że zabiłam, czy że mam taki zamiar. Broń Boże! Ale dlatego, że słyszę co chwilę z radio czy tv „Właśnie zaczyna się sprawa przeciwko X ws zabójstwa dwuletniej dziewczynki. Córki X.” „Policja poszukuje zbiegłych X i Y podejrzanych w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem kilkumiesięcznego syna.” …. Nie wiem, czy pamięć mnie myli, ale wydaje mi się że jeszcze kilka lat temu takie sprawy zdarzały się bardzo rzadko. Jedna na rok, dwa. Od jakiś dwóch lat natomiast nie ma miesiąca, by media nie ogłosiły zabójstwa dziecka, niemowlaka, śmiertelnego pobicia go, uduszenia i w dodatku do ukrycia ciała dziecka przez sprawców – RODZICÓW!

Sama jestem rodzicem, wiem jak ciężko potrafi być, kiedy w portfelu pustki, a trzeba nakarmić,

kiedy oczy same się zamykają, a trzeba wstać przewinąć, utulić w gorączce,

kiedy przed chwilą w pocie czoła wytartą podłogę zalewa sok z butelki,

kiedy czekając cały tydzień na ten jeden oglądany serial trzeba wyłączyć tv i biec na nowo uśpić dziecko,

kiedy wydaje się, że ludzie z Twojego otoczenia zdobywają zawodowe szczyty, a mi zostaje etap całodobowej opiekunki połączonej z kurą domową.

Ale na Boga, co jest w tym desperackiego, by poczynić coś tak okrutnego jak zabójstwo własnego dziecka? Czy na tyle uprzykrza ono życie, by trzeba było je tak drastycznie z niego usuwać? Czy tyle poświęcenia od nas wymaga jego wychowanie? Co musi zrobić to maleństwo by podnieś na nie rękę? Co musi zrobić, by musiało odbierać ciosy i kopniaki od własnych rodziców, opiekunów? Ile jest w stanie zrobić dziecko w wieku kilku miesięcy do trzech, czterech, pięciu, sześciu i więcej lat (tu nie mam ograniczenia, bo dziecka w żadnym wieku nie wolno bić!) by wywołać furię i niepoczytalność zdawałoby się dorosłego, myślącego człowieka?Małe bezbronne dziecko!

ILE musi być w Tobie POTWORZE nienawiści do samego siebie i swojego życia, które jest Tylko i wyłącznie przez Ciebie kierowane, że poczynasz się do zbrodni zabicia?

Nie rozumiem, nie umiem, nie mogę.

Patrząc na swoje dziecko żyję myślą, że gdyby ktokolwiek zrobił jej krzywdę, pomściłabym to wielokrotnie bardziej. Nie umiem bez niej żyć, jest moim nałogiem odkąd się urodziła i z każdym dniem co raz bardziej wciągnięta w ten trans nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia bez niej.

Tymczasem za ścianą, za płotem, w dzielnicy obok, w moim kraju, gdzie nie bez kozery powstało powiedzenie Matki Polki, ta matka właśnie z zimną krwią katuje swoje dziecko, obmyśla jego śmierć, planuje jak z tego wybrnąć, by pozostawić czyste ręce i dalej prowadzić życie jak gdyby nigdy nic.

I różne padają tłumaczenia. Lecz dla mnie każde z nich jest NIC NIE WARTE. Nie warte życia żadnej małej istotki.

Pytania zadawane w tym poście pozostają retoryczne, ponieważ ogromu uczynionego zła w tej tragedii nie ma końca.

Dlaczego jednak tak rzadko Rząd państwa polskiego nie udziela w tym temacie głosu? Dlaczego w dzisiejszych czasach nadal istnieje ogólny brak świadomości o „okienkach życia”, o możliwości oddania dziecka do adopcji bez ponoszenia konsekwencji, o instytucjach pomocy dla samotnych matek, czy kobiet nad którymi znęcają się partnerzy lub nad ich dziećmi? Takie rozwiązania powinny być rozpowszechniane poprzez spoty reklamowe, czy ulotki, broszury, a nawet bezpośrednie informacje u pielęgniarek na położniczym czy w szkołach u pedagogów.

I chociaż gardzę takimi osobami, co potrafią znęcać się nad małymi i słabszymi od siebie, to jednak zwrócę się do Ciebie POTWORZE byś zanim podniesiesz rękę, zanim chwycisz za sznur – pomyśl, ŻE ISTNIEJE WIELE INNYCH ROZWIĄZAŃ, KTÓRE URATUJĄ ŻYCIE ISTOTCE, KTÓREJ TY NIE CHCESZ, A NA KTÓRĄ Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAJĄ INNE DOBRE RĘCE! Nie musisz zabijać, nie musisz bić, nie musisz męczyć się, skoro dziecko to dla Ciebie ciężar i udręka, nie musisz wysilać się na kolejny łaskawie dany mu dzień, uczyń tylko jeden gest i zanieś to dziecko chociażby do najbliższej przychodni zdrowia.

Przykładowe formy pomocy:

OKNA ŻYCIA – ADRESY TUTAJ

okna życia

WSZYSTKO O ADOPCJI TUTAJ

FUNDACJA DZIECI NICZYJE której celem jest ochrona dzieci przed krzywdzeniem oraz pomoc dzieciom krzywdzonym, ich rodzinom i opiekunom. TUTAJ

***

10 thoughts on “V. NIE ZABIJAJ!

  1. a ja czasami się zastanawiam.. jak to jest.. bo moja siostra uczy w szkole.. i tam wiele dzieci jest ze skrajnych domów patologicznych. i taki chłopczyk, siedzi w rogu. spodnie przykrótkie, w butach wystaje duży palec od stopy. jest 12ta w południe a On od rana nic nie jadł. i wieczorem też poszedł spać bez kolecji. mówił mojej siostrze, że nawet poszedł wcześniej, żeby o tym nie myśleć i to przespać. nikt nie chce się z nim bawić. siedzi i patrzy na dzieci co biegają z kanapkami w ręku, z jabłkiem.. co mają buty, nowe z rynku, abibasy. ciepłe, nie przemakają jak idą do szkoły. on mieszka daleko od drogi. do autobusu szkolenego jak idzie po 6ej rano jest jeszcze ciemno. idzie po zaspach po kolana, bo w lesie drogi nie odśnieżają. idzie, bo w szkole ciepło chociaż przez pół dnia.. w domu rodzice są nieprzytomni od kilku dni bo są tak zapici. czasami na stole ojciec gwałci matke. zastanawiam się więc co dzieje się w głowie takiego chłopczyka i czy gdyby On zabił kiedyś swoje dziecko to ja mogę cokolwiek o tym wiedzieć.. tak jak i Tobie nie mieści mi się to w głowie.. ale co ja.. dziecko szczęscia, zawsze najedzone z dziesiątkami par butów, miłością od rodziców mogę wiedzieć o innym życiu… a że chciałoby się by oddawali dzieci do okien życia to wiadomo.. tylko świat jest troche bardziej skomplikowany… całuję Cię Kochana smutno, bo taki temat, ale całuję jak zwykle.

    1. ale Jula, to że biedny to co? dawałoby mu przyzwolenie na „odegranie się” za własne kiepskie dzieciństwo? Faktycznie, nigdy do końca nie dowiemy się, co kieruje tymi ludźmi jednak NIC ich nie tłumaczy, NIC nie daje im prawa do zbrodni zabicia czy samego bicia. Natomiast jeśli chodzi o tego chłopca, to aż mnie ciarki przechodzą, że mimo tego, że mówi głośno (poza tym gołym okiem widać, że w jego domu dzieje się źle), to do tej pory dane jest mu tam żyć. :( niestety tak jak piszesz – świat jest bardzo skomplikowany i brutalny ;( ale tworzą go ludzie :( Buziaki:*

  2. przeraza mnie bestialstwo tego swiata, zastanawiam sie dokad zmierza ludzkosc, bo dobry kierunek na pewno to nie jest.
    Niepojete jest dla mnie podniesienie reki na kogokolwiek, a juz na pewno na bezbrona istote jakia jest dziecko.
    Patrzac na spiace moje szczescie wzbiera sie we mnie milosc, jak kazda matka( z tego co sie dzieje widac ze jednak nie kazda) nieba bym jej przychylila aby tylko byla szczesliwa i bezpieczna.
    Jedynie co mozemy zrobic to nie przechodzimy obojetnie obok krzywdy dziecka, zareagujmy wystarczajaco wczesnie zanim krzywda sie stanie.

  3. Normalni ludzie nie zabijaja…ani dzieci ani doroslych!choc wiem, ze zabojstwo dziecka razi bardziej, mocniej boli zwlaszcza inna Matke…mnie zawsze zastanawia inna kwestia?potwora tez ktos urodzil, ktos wychowal, moze kochal???a moze wlasnie nie…nic nie tlumaczy zabojstwa…ale normalny czlowiek nie zabija…

  4. Temat bardzo przykry,bardzo trudny…w ostatni weekend stało się tyle zła,że aż głowa mała aby to w niej pomieścić!Rozumiem,że można się zdenerwować,głos podnieś ale katować dziecko?!bo co musi się na czymś wyżyć i szuka słabszego który mu nie odda?!
    Wkurzam się,że tacy ludzie mają w sobie możliwość posiadania dzieci a normalni ludzie którzy marzą o dziecku nie mogą…nawet nie chcę sobie wyobrażać co dzieje się za tymi drzwiami,przecież jest płacz krzyk!ale z pewnością sąsiad za ścianą nie zareaguje bo co go to obchodzi!
    buziaki

    1. Dokładnie ta samo mam- wkurzam się, martwię, płaczę… ale niestety nie mamy mocy, by wszystkiemu zaradzić, wszystkim pomóc. Ale jeśli tylko mamy okazję (oby było ich jak najmniej) to musimy reagować. Zwalczać patologię do minimum! :*

  5. Mieszkajac w Polsce w mojej miejscowosci, po drugiej stronie ulicy zyla taka rodzina z 3 dzieci, pili balowali matke mial kto chcial, do dzis tak jest, tylko dzieje sie to juz bez dzieci – zostaly zabrane „rodzicom” i tylko dlatego ze ludzie z calej wioski wiedzieli i moze nie wszyscy, ale wiekszosc nie ukrywala i mowila co o tym mysli. Dzis te dzieci zyja, sa najedzone czyste i wesole. Dlatego apelujmy by REAGOWAC! Ne odwracaj sie i nie mow ” – to nie moja sprawa” !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s