W naszym życiu

Wczoraj nie liczy się

1-DSC_0213-001

Ciężkie powietrze.

Nikt nic nie mówi.

Cisza po burzy.

Zaciśnięte wargi, głowa boli, myśl przegania kolejny wątek.

Ciało sztywne, bo gdy kolejne kroki stawia dumnie pierś wypina.

Upór, duma, pycha i… głupota.

Burza w szklance wody.

Z iskry pożar.

Z igły widły.

Powodu konkretnego, poważnego brak.

I Ona tak przygląda się i tylko pyta:

-Mama jesteś grzeczna?

– Nie, nie jestem bo kłócę się z Tatą

– To nie kłóćcie się. Tak nie ładnie.

Cisza.

Godzina. Dwie.

Za długo.

Spoglądam, czekam, co raz częściej przełykam ślinę, usta niemo otwieram. Nie, nie ja. Czekam. Myślę. Łamię kolejne lody. Tam w środku. Na zewnątrz nadal broda wysoko, wzrok daleko.

Co raz głośniej zegar cyka.

Obiad prawie gotowy. Milczenie zbyt długie nie pozwala nawet do stołu razem usiąść. Jak to tak? Tak w złości? Które z nas uniesie łyżkę do ust?

Co raz bliżej, by w końcu ramię w ramię stanąć.

Dziób wystawiam, w środku mięknę, aż gorąco się robi. Patrzy niby obojętnie, niby ze złością, ale już widzę ten blask w oku.  – Czego? Pyta z lekkim uśmiechem. Nie odpowiadam, przybliżam się, większego dzioba robię. Nic. Lekko kącik ust drgnął, dalej robi swoje. Mówię w końcu: – Daj buziaka. -Nie, Ty mi daj. I dalej bym się droczyła, ale zmiękłam już doszczętnie. Całuję. Odchodzę z uśmiechem. Stół sprzątam, siadamy do obiadu.

Uśmiechy, rozmowy, pochwały. Obiad pyszny. I ona przygląda się. Już nie komentuje. Już wie. Już czuje – dobrze jest.

Wieczór. Spacer. Ciepło na sercu.

Ciepły wieczór.

Dobry wieczór.

Jutro będzie lepiej. Jutro będzie dobrze. Jutro nie będziemy pamiętać.

Jutro powiemy wczoraj nie liczy się

Nieidealni jak te zdjęcia…

1-DSC_0178 1-DSC_0180 1-DSC_0212 1-DSC_0239 1-DSC_0236 1-DSC_0221 1-DSC_0202

6 thoughts on “Wczoraj nie liczy się

    1. No u nas trochę dłużej, ale rzadko kiedy pozwalamy, by w złości pójść spać.
      Głupie te kłótnie o nic, a jak człowiek z perspektywy kilku dni pomyśli to aż śmieszne.
      No, ale gdybyśmy się nie kłócili to byłby zły znak ;)

  1. Tak smutno, ale prawdziwie… Ja w sobote juz myslami pakowalam sie i wracalam do Polski, ale te jego ciche przepraszam, skrucha i noc po ktorej ochlonelam, sprawila ze jednak zostaje ;) Dzis sie smieje, dalam sie sprowokowac wlasnym emocjom!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s