W naszym życiu

Wczorajszy kryzys, dzisiejszy poranek

Kryzys, tęsknota i długo wyczekiwany śnieg – takimi słowami można opisać ostatnie dwa dni.

1-DSC_0581

Długa przerwa w uczęszczaniu do przedszkola, oraz intensywne dni w towarzystwie dzieci zrobiły swoje… Po dwutygodniowej przerwie świątecznej Agatka była w przedszkolu tylko dwa dni. Potem pojechaliśmy na pogrzeb, w niedzielę mieliśmy gości, natomiast w poniedziałek i wtorek kurowaliśmy niewielkie przeziębienie. Przez cały ten czas miała do czynienia z dziećmi. Od rana do nocy czas spędzała na zabawie, głośnych harcach, wygłupach, szaleństwach. W efekcie nabiła porządnego guza na głowie i mnóstwo siniaków na nogach. Nigdy wcześniej nie widziałam u niej tak sino-czerwonych nóg, ale ona olewa temat machając ręką i tłumacząc „tylko się udezyłam”. Kolejne dni bez dzieci w jej towarzystwie poskutkowały rzewnym płaczem, smutkiem, prośbami by pojechać do Gablysi i Sebastiana albo Kuby i Oli, albo żeby oni przyjechali do nas. Żadne tłumaczenia nie pomagały. Płacz i rozżalenie były tak prawdziwe, że mi samej serce się krajało. Ciągle słyszałam „Nie mam się z kim bawić. Jest mi smutno. Mamo, chcę zeby Gablysia psyjechała. Kiedy pojedziemy do Gablysi i Sebastiana? O któlej pojedziemy na Mazuly? Mamo ja chce mieć w domu psyjaciólke Gablysie.”
Jak wytłumaczyć dziecku, dlaczego nie ma rodzeństwa? Samo tłumaczenie jest ciężkie, a jak widać „zrobienie” go też ;)
Więc przekonałam, że musi się pomodlić do Bozi o siostrzyczkę to może dostaniemy do brzuszka dzidzię, Agatce zaświeciły się iskierki w oczach i rzecze „To chodź się pomodlić” ;)

Nastroje nieco poprawiły się dziś rano, kiedy to pierwszy raz tej zimy spadł śnieg. Tak, pierwszy raz. No dobra raz sypnęło małą garstką śniegu, która tylko delikatnie oprószyła niektóre ździebełka trawy, ale nie było szans nawet na ulepienie małej gałki śniegu. Po paru godzinach nie było śladu po śniegu. Tym razem naprószyło znacznie więcej i cały czas pada, więc jest szansa, że śnieg utrzyma się dłużej niż jeden dzień. Agatka jest wniebowzięta. Ona uwielbia zimę. Dzisiejszy wieczór spędzimy na dworze :)

1-DSC_0583 1-DSC_0591 1-DSC_0593 1-DSC_0594 1-DSC_0587 1-DSC_0595 1-DSC_0600 1-DSC_0601 1-DSC_0609 1-DSC_0611 1-DSC_0608

10 thoughts on “Wczorajszy kryzys, dzisiejszy poranek

  1. ty tu mama o siniakach a tu nowy fryz !!!!o rodzeństwo i Madzik się dopomina choć w święta kiedy dowiedziała się,że u cioci w brzusku jest dzidziuś i na pytanie czy też chce odp ze nie bo sama sie soba zajmnie :D choc przedwczoraj znów zapragnęła aby uczyć dzidzie gadać!
    mocno 3mam kciuki aby wasze modlitwy szybko przyniosły spełnienie :*

    1. :) hehe Madzia to ma dobre teksty! Będzie dobrym nauczycielem ;)
      No mamy nową fryzurkę, ale niestety nie jesteśmy zadowoleni jest krzywo i bez jakiegoś sensownego ułożenia. Czekamy z niecierpliwością aż odrosną! ;)

      1. kochana ona będzie dyrektorem :d tak z koleżanką stwierdziłyśmy kiedy to wykrzykiwała
        Natalka chodź tu do mnie na dół,natychmiast :D
        :*

  2. Oby modlitwy skutek odpowiedni przyniosły! a jak Wam się juz uda to wtedy będziecie się modlić za nas… dobrze? może i nam się uda? może Wy macie większą moc?

  3. ojjj… skad ja to znam,
    teraz u nas troszke sie uspokoilo bo do przedszkola Gabrysia codziennie chodzi ale i tak o rodzenstwie chyba czas najwyzszy pomyslec:-)
    chyba niebawem wszystkie bedziemy sie modlic:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s